|
Le muguet du premier mai
Le muguet du premier mai
Le touriste polonais qui passe le 1er mai en France sera certainement surpris de voir ce jour-là un nombre considérable de marchands de rue vendant du… muguet. De tout petits bouquets, enveloppés du cellophane et composés souvent juste d’un seul brin et d’une feuille, sont proposés aux passants avec une formule commerciale particulière : « Achetez du muguet porte-bonheur » .
Cette sympathique tradition a des racines très anciennes. Déjà pour les Celtes le 1er mai signifait le début de la première moitié de l’année et pour l’occasion ils s’ornaient de fleurs afin de s’assurer la prospérité. C’était souvent du muguet car en Bretagne il fleurit régulièrement ( 9 fois sur 10) exactement à cette date.
La coutume s’est répandue au moment de l’unification de la France et à partir de la Renaissance le muguet est considéré comme une fleur porte-bonheur.
Au XIX-ème siècle le jour du 1er mai les couturiers offraient des brins de muguet à leurs clientes et employées. A partir de 1886 les défilés ouvriers à l’occasion de la Fête du Travail ont rendu cette tradition encore plus populaire parce qu’elle symbolisait l’espoir d’une vie meilleure.
Actuellement il serait difficile de s’imaginer un 1er mai sans les clochettes de muguet. N’importe qui est alors autorisé à en vendre sans aucun permis, c’est pour cela que les marchands d’un jour frappent aussi à la porte des particuliers.
Les fleurs proviennent en majorité des exploitations maraîchères, la vente du muguet sauvage étant en principe interdite… mais les contrôles ne sont pas trop rigoureux. Depuis les années vingt, suite à une dévastation importante des ressources forestières françaises, ce sont surtout les maraîchers de la région nantaise ( à l’ouest de la France) qui se spécialisent dans la culture du muguet. Ils disent exercer un métier très particulier car trois jours de récolte représentent trois années de travail et une seule journée de vente c’est une année entière de bonheur!

Pierwszomajowe konwalie
Turystę z Polski spędzającego pierwszy maja we Francji zaskoczy z pewnością w tym dniu ogromna liczba ulicznych sprzedawców… konwalii. Maleńkie bukieciki, często składające się z jednej gałązki i listka zawiniętych w celofan, proponowane są przechodniom z rytualnym, zachęcającym do kupna zdaniem : ” Konwalia na szczęście”.
Ta sympatyczna tradycja ma bardzo stare korzenie. Już dla Celtów data ta oznaczała początek pierwszej połowy roku i z tej okazji, by zapewnić sobie pomyślność , przystrajano się kwiatami. Często były to konwalie, gdyż w Bretanii zakwitają one regularnie ( 9 razy na 10) w tym właśnie dniu.
Zwyczaj ów rozpowszechnił się w momencie zjednoczenia Francji i już od okresu Odrodzenia konwalię uważa się za kwiat przynoszący szczęście.
W XIX wieku pierwszego maja krawcy obdarowywali gałązkami konwalii swe klientki i pracownice. Od 1886 roku robotnicze pochody z okazji Święta Pracy spopularyzowały jeszcze bardziej tę tradycję symbolizującą nadzieję na lepsze życie.
Obecnie trudno sobie wyobrazić ten dzień bez konwaliowych dzwoneczków. Każdy ma prawo sprzedawać je wyjątkowo bez zezwolenia, dlatego nierzadko jednodniowi sprzedawcy pukają także do drzwi mieszkań.
Kwiaty pochodzą głównie z upraw szklarniowych, sprzedawanie dzikich konwalii jest w zasadzie zabronione, ale kontrole nie są w tym dniu zbyt rygorystyczne. Od kiedy w latach dwudziestych zdewastowane zostały zasoby leśne, w uprawie konwalii wyspecjalizowali się głównie ogrodnicy z okolic Nantes ( zachodnia Francja). Twierdzą oni, iż wykonują szczególny zawód, gdyż trzy lata pracy to trzy dni zbiorów, zaś jeden dzień sprzedaży to cały rok szczęścia!
|